Rozum zostaw w domu…tu się myśli sercem

Szkolenie motolotniowe zimą? Gdy w Polsce wieje chłodem nawet najbardziej wytrwałym osobom po kilkudziesięciu minutach lotu odmarzają dłonie i stopy a ich myśli podążają w kierunku grzejnika i ciepłej herbaty.  Widok przysypanej białym płaszczykiem ziemi i zamarzniętych jezior jest niesamowity, jednak pojedyncze zimowe godziny lotu nie wystarczą żeby ukoić duszę stęsknionego za powietrzem pilota.

Podążanie za pogodą wydało nam się w tym roku najlepszym rozwiązaniem a przy okazji może uda się nam zrealizować zasłużony od dawna urlop. O wyjeździe długo myśleliśmy wykonując codzienne obowiązki ale decyzja zapadła błyskawicznie. Kupujemy bilety lotnicze i śmigamy w Himalaje.

O znakomitych warunkach do uprawiania motolotniarstwa w tym rejonie dowiedzieliśmy się od rosyjskiego pilota, którego spotkaliśmy podczas Mistrzostw Świata na Węgrzech.  Alexander od czternastu lat mieszka i pracuje jako pilot mikrolotowy w Nepalu. W porze suchej jest ciepło i prawie bezwietrznie, a przez całe dnie świeci słońce.

Podróż do Pokahary zajmuje nam prawie dwa dni. Lecimy z Warszawy przez Katar do Katmandu. Przesiadkę mamy w Doha więc spędzamy tu kilka godzin zwiedzając port lotniczy.  Jest ogromny, luksusowy i oferuje podróżnym mnóstwo atrakcji i udogodnień.

1 lonisko w doha

Lotnisko w Doha

Po trzech godzinach lecimy dalej. Chwilkę po starcie mijamy Dubaj, a następnie wlatujemy w oświetlony wschodzącym słońcem Afganistan z górami i pustyniami po horyzont. Później niebo zakrywa gruba warstwa chmur aż pod same Himalaje.

3 afganistan 4 nepal

Do lądowania na lotnisku Tribouran w Kathmandu samolot podchodzi dolinami.  Ośnieżone szczyty Himalajów są widoczne cały czas.

5 avia club nepal

Biuro Avia Club Nepal w Kathmandu

6 avia club nepal

Kierowca z Avia Club Nepal już nas oczekuje, na karteczce ma napisane nasze imiona, ale rozpoznaje nas już z daleka. Przed wyjazdem oglądaliśmy wiele przewodników i filmów o Nepalu, znajomi którzy byli tu wcześniej ostrzegali, że pomimo tego co dotychczas słyszeliśmy bądź czytaliśmy to i tak przeżyjemy szok. I rzeczywiście przeżywamy.  Jest tu zupełnie inaczej niż w Europie, głośno, brudno i ubogo ale przy tym pięknie i kolorowo, a ludzie są życzliwi i uśmiechnięci.

Podróż do Pokhary trwa ponad sześć godzin, 180 km krętymi górskimi drogami, widoki malownicze, a sytuacje na drodze mrożą krew w żyłach.  Żeby tu jeździć trzeba mieć mocne nerwy i głośny klakson. Samochód wystarczy byle jaki, i tak go tu obtłuką.

Do Pokhary  dojeżdżamy mocno po zmroku. Latarnie na ulicach nie świecą. Mrok rozjaśniają niezliczone ilości ognisk w których mieszkańcy palą śmieci.

 

Jedna myśl nt. „Rozum zostaw w domu…tu się myśli sercem”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *